niedziela, 30 stycznia 2011

Podbierak

Wędkarstwo - Podbierak

Sposób oraz technika holu i lądowania ryb w podbieraku. Po długo letnich doświadczeniach pragnę podzielić się z wami jak skutecznie lądować zdobycz w odbieraku. Nie ma nic gorszego dla wędkarza jak utrata ryby w końcowej fazie co może doprowadzić nerwowych do połamania kija.

Sposób oraz technika holu i lądowania ryb w podbieraku .



Po długo letnich doświadczeniach pragnę podzielić się z wami jak skutecznie lądować zdobycz w odbieraku.Nie ma nic gorszego dla wędkarza jak utrata ryby w końcowej fazie co może doprowadzić nerwowych do połamania kija.



A więc: Ta faza wędkastwa wymaga szczególnej uwagi i opanowania umiejętności wędkarskich, ponieważ decyduje o doprowadzeniu sukcesu do końca, głównie w przypadkach zacięcia większych okazów ryb. Zachowując spokój kontrolujemy nieustannie napięcie żyłki, nie dopuszczając do zbędnego luzowania i zwisów co z reguły powoduje wypięcie się ryby.

Ryby małe i średniej wielkości, po pierwszej fazie holu wodzie lądujemy zdecydowanym ruchem na brzeg, po wyjęciu z wody, transportując w powietrzu, jeżeli wytrzymałość sprzętu wędkarskiego na to pozwala (ponowne zetknięcie się ryby z powierzchnią wody może spowodować jej wypięcie się oraz hałas płoszący w pobliżu ryby.



Ryby większe i średniej wielkości przy stosowaniu sprzętu lekkiego ( delikatnego) wymagają umiejętnego manewrowania wędziskiem i hamulcem kołowrotka nie dopuszczając ryby do roślinności podwodnej. Wykorzystując sprężystość i elastyczność wędziska (nie wolno dopuszczać do położenia wędziska w pozycji tworzącej z żyłką linię prostą) pierwszą fazę holu prowadzimy w większej wodzie, dopiero po osłabnięciu ryby podprowadzamy ją w górne partie wody, pod powierzchnię, bliżej stanowiska wędkarskiego (ale nie za blisko).



Przytrzymując tak wyczerpaną rybę (żyłka napięta) zanurzamy podbierak głębiej w wodzie i po osiągnięciu jak najdalszego położenia unosimy go pod powierzchnię wody, dopiero wtedy naprowadzamy rybę wędziskiem nad otwór matni podbieraka, po czym płynnym ruchem wyjmujemy podbierak z rybą z wody na brzeg lub do łodzi.



W wodach bieżących podbierak zanurzamy poprzecznie do nurtu w taki sposób aby siatkę podbieraka prąd wody mógł łatwo rozprostować i po odpowiednim manewrze wędziskiem , prąd wody wprowadza rybę ogonem do matni podbieraka. W zależności od metody wędkowania podbierak powinien posiadać odpowiedniej długości uchwyt (trzonek), mocny ale lekki, co umożliwia dalszy zasięg i eliminuje konieczność doprowadzenia ryby w bezpośrednie sąsiedztwo stanowiska wędkarza, która widząc niebezpieczeństwo ponawia atak resztkami sił.



Poprawna technika lądowania większych ryb po wprowadzeniu ich do siatki podbieraka polega na zamknięciu matni przez wykonanie ruchu podbierakiem do siebie i ciągnięciu po powierzchni wody do brzegu lub łodzi, a następnie wyjęciu z wody płynnym ruchem. W przypadku zacięcia wyjątkowego dużego okazu, co z reguły zdarza się bardzo rzadko i w sytuacji najmniej oczekiwanej, bez przygotowania psychicznego, należy zachować spokój, unikać chaotycznych manewrów i nie zwijać siłą żyłki tuż po zacięciu ryby, lecz włączyć zapadkę uruchamiając hamulec kołowrotka. Ryba odpływając na hamulcu (prawidłowo wyregulowanym ) stopniowo traci siły. Gdy ryba stawia wyjątkowo duży opór, nie należy również nawijać żyłki siłą na kołowrotek z uwagi na jej skręcenie się, powodujące znaczne osłabienie (zmniejszenie wytrzymałości). W takich momentach bardzo duże naprężenie żyłki powoduje raptowne otwieranie się kabłąka kołowrotka czym nie należy się denerwować.



Prawidłowe manewrowanie wędziskiem i hamulcem kołowrotka nie może pozwolić rybie zbliżyć się do podwodnej roślinności i zarośli oraz na odpoczynek przy dnie. W czasie tak zwanego murowania niepokoimy zdobycz przez stosowanie pompowania , tj. Podnoszenia szczytówki wędziska i raptownego jej opuszczania, zwijając błyskawicznie w tym momencie żyłkę na kołowrotek, nie dopuszczając do zwisów żyłki (żyłka cały czas napięta). Powtarzające się sytuacje ucieczki i holu ryby prowadzą do jej całkowitego wyczerpania, a cierpliwość i spokój wędkarza będzie nagrodzona sukcesem.



Oznakom wyczerpania ryby w walce w końcowej fazie holu jest położenie się jej na boku.



Jest to sygnałem do zakończenia holu w wodzie i przystąpienia do lądowania jej przy pomocy podbieraka o bardzo dużych rozmiarach . Przy braku odpowiedniego wyposażenia do lądowania, pozostaje tzw. wyślizg zdobyczy, który mino korzystnych warunków ukształtowania linii brzegowej często kończy się porażką nie przewidującego wędkarza.



Myślę że przybliżyłem nieco zasad holu i lądowania ryb.



Życzę sobie oraz wam jak najmniej porażek wiele wrażeń oraz dobrego nastroju po zakończonych połowach.

--
Stopka

Złota Rybka Internetowy sklep wędkarski

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl

Przynęty wędkarskie

Corona-Fishing dołączyła do gamy swoich produktów absolutną nowość na polskim rynku akcesoriów wędkarskich. Przynęty każdego rodzaju wszystkie wykonane ręcznie przez mistrzów w swoim fachu znajdziesz tylko na www.corona-fishing.pl.
By móc łapać tylko te wyjątkowe, najdorodniejsze okazy z jezior, rzek, mórz i oceanów należy wyposażyć się w odpowiedni, profesjonalny sprzęt, który nam to umożliwi. Dzięki Corona-Fishing nie trzeba daleko szukać. Każdy wędkarz - czy to stary wyga, czy początkujący amator - znajdzie tam najwyższej jakości, ręcznie wykonany asortyment.

Wędkarze doskonale wiedzą, że o tym czy przynęta jest skuteczna świadczy bardzo wiele czynników. Między innymi: jej kolor, waga, użyty materiał, połysk, faktura, ruchliwość, kształt, grubość, a nawet rozmieszczenie otworów i kotwic. Niemal każdy gatunek ryb, łapie się przecież w inny sposób. Dlatego nie można z kolei dać się złowić na oferowane przez najprzeróżniejsze sklepy tzw. "Super Przynęty", ponieważ zaprzecza to idei indywidualizmu, wyjątkowości każdego połowu. Masowo, a nie ręcznie, wykonywane przynęty charakteryzuje głównie to, że ładnie błyszczą, przy czym ich funkcjonalność - czyli rzecz najistotniejsza - pozostawia bardzo wiele do życzenia.

Właśnie dlatego sekretem wędkarzy na całym świecie jest słowo "indywidualny". Wiedzą oni, że do najskuteczniejszych należą woblery przygotowane w unikatowy sposób. Dlatego produkty Corona-Fishing, będące owocem pasji oraz gromadzonej od pokoleń wiedzy o upodobaniach ryb, cieszą się taką popularnością. W ofercie dostępnych jest aż 250 rodzajów ręcznie wykonanych przynęt. To sprawia, że woblery Corony-Fishing są najczęściej wybierane… przez ryby.

www.corona-fishing.pl

PRODUKTY C-F:
- ręcznie wykonane woblery, cykady, wahadłówki, przynęty boleniowe, przynęty trociowe, obrotówki klepanki, błystki obrotowe, jigi, koguty; - wędki, wędki podlodowe; - akcesoria wędkarskie; - odzież wędkarska itd.

Corona-Fishing
ul. Międzyborska 17 lok 63
04-041 Warszawa Czynne od Pn.-Pt.: 10.00-16.00
telefon: 022 813 75 46
mobile: 605 144 081

Corona-Fishing - wędkarstwo dla wielu z nas to nie tylko hobby, czy miłe spędzanie wolnego czasu, ale ogromna i nieustannie rozwijana pasja. Pielęgnujemy ją przez wiele lat, a niekiedy przez całe życie, poświęcając własną energię, a czerpiąc w zamian przyjemność, którą nam daje. Corona-Fishing jest organizacją powstałą właśnie z takiej pasji. Staramy się prowadzić działalność skierowaną do ludzi podobnych do nas. Nasze założenia zostały oparte o kilka podstawowych zasad, wyłonionych z dwóch istotnych obszarów. Pierwszy to wędkarstwo - nasza pasja i miłość. Drugi to determinacja w krzewieniu najwspanialszego hobby. Celem naszym jest dotarcie do wędkarzy - pasjonatów, ludzi poświęcających swój czas dla wody, dzikiej przyrody i radości płynącej z doświadczeń budowanych z wiedzy o podwodnym świecie. Zależy nam na przekazaniu wędkarskiej "iskry", kropli zimnego górskiego potoku i dreszczy, które budzą w nas instynkt łowcy wtedy, gdy w krystalicznie czystej rzece obserwujemy pięknego, starego pstrąga. Corona-Fishing prowadzi swoje działania w sposób zgodny z najwyższymi standardami rzetelności i etyki. Staramy się aby nasza działalność stała się partnerskim układem, pozwalającym wytworzyć najwyższy poziom współpracy. Jesteśmy otwarci na prowadzenie dialogu, aby wspólnie rozwijać nasze doświadczenia i móc przedstawić najwyższej jakości rozwiązania i produkty.

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Boleń

Jak łowić bolenie? Wskazówki dla wędkarzy

Autorem artykułu jest henrykprzedstawiciel



Boleń to wyjątkowa ryba.Równie drapieżna, co przebiegła i ostrożna.Niezwykle trudno ją złowić. Od początku przygody ze spinningiem to właśnie ten drapieżnik sprawiał mi najwięcej kłopotów.

Najważniejsze cechy Bolenia.

Superdrapieżnik

Boleń (Aspius aspius) należy do rodziny karpiowatych. Zamieszkuje zalewiska mórz: Północnego, Bałtyckiego, Czarnego i Kaspijskiego.

Żyje głównie w większych nizinnych i podgórskich rzekach. Spotyka się go również w zbiornikach zaporowych, przepływowych jeziorach, a nawet w przybrzeżnych strefach mórz. Choć z ichtiologicznego punktu widzenia bliskimi krewniakami bolenia są m.in.: płotki, krąpie, jazie i klenie, rapa zupełnie się od nich różni.

Jest jedynym typowym drapieżnikiem wśród ryb karpiowatych. I to jakim drapieżnikiem!

Przy boleniu żadne żywe stworzenie nie może czuć się bezpieczne – rapy atakują nie tylko ryby, ale także żaby, pisklęta ptaków, a nawet niewielkie gryzonie! Natura doskonale przystosowała je do drapieżnego trybu życia.

Torpeda

Przede wszystkim wyposażyła je w smukłe, torpedowate ciało pokryte drobnymi, srebrzystymi łuskami. To dzięki niemu boleń jest szybki jak błyskawica. Z lekkością porusza się w największym nurcie. Jest bardzo sprawny. W sprzyjających warunkach boleń może osiągnąć metr i ważyć 10 kg. Najczęściej jednak spotyka się osobniki o 50-70 cm długości i wadze 1,5-3 kg.

Olbrzymi pysk

Bolenie mają ogromny pysk. Jego przecięcie sięga aż pod oko! Dolna szczęka zakończona jest wyrostkiem, który chowa się we wcięciu górnej szczęki. Boleń ma tzw. górny pysk, co oznacza, że dolna warga jest dłuższa od górnej. To dzięki niemu rapy są doskonale przystosowane do pobierania pokarmu z powierzchniowych warstw wody. Dorosłe ryby mają za głową niewielki garbik.

Dieta mięsna

Bolenie od narodzin żywią się niemal wyłącznie mięsem. Po wykluciu polują na maleńkie owady, skorupiaki oraz na narybek innych ryb.

Łupem większych osobników padają najczęściej ukleje, choć rapy nie gardzą też płotkami, krąpikami, okoniami, ciernikami, kiełbiami itp.

Siła

Mięsna dieta drapieżników sprawia, że są bardzo silne i wytrzymałe – całymi dniami mogą uganiać się za zwinnymi uklejkami. Atakują z niezwykłą lekkością i agresją. I wcale się przy tym nie kryją! Uderzają z wielką furią tuż przy powierzchni, wzbijając fontanny wody. Przerażone ukleje często wyskakują na brzeg!

Szybki wzrost

Bolenie odbywają tarło w marcu lub w kwietniu. Ikrę składają na twardym (żwirowatym, kamienistym, rzadziej piaszczystym) dnie, w miejscach o spowolnionym przepływie wody. Narybek wykluwa się z jajeczek po 10-15 dobach i od razu żeruje. Dlatego też bolenie bardzo szybko rosną. Roczna rapa może ważyć już ćwierć kilograma! Bolenie osiągają dojrzałość płciową w wieku 4 lat. Mają wtedy długość 30-35 cm. Ryby 6-letnie mierzą już 50 cm. Dożywają zazwyczaj 12 lat.

Jak widać, bolenie są urodzonymi drapieżnikami. Natura przystosowała je idealnie do niezwykle aktywnego, wręcz awanturniczego trybu życia. To najbardziej zawadiackie ryby, jakie znam. Szczupaki i sandacze są przy nich spokojnymi rybeńkami. Bolenie są po prostu niezwykłe!

---

Po więcej wskazówek na temat łowienia Boleni zapraszam tutaj:http://bolen.xt.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Wyprawa Podlaski 2008 I cz.

Wyprawa wędkarska Podlaski 2008 - I

Jestem Polakiem mieszkającym w Czechach, całkiem blisko granicy z Polską (25 km od Cieszyna). Moja rodzina mieszka tu na Zaolziu od zawsze, jesteśmy bowiem ludnościa autochtoniczną.
Jako całkiem zwykły i przeciętny wędkarz postanowiłem wyjechać wraz z żoną do Polski na ryby. Mam to ogromne szczęście, że moja żona chętnie ze mną jeździ na ryby i zapewnia mi podczas wędkowania pełny serwis łącznie z podaniem rano kawy na pomost. Byłem już kilka razy wędkować w Polsce, te wyprawy miały jednak pewne mankamenty, więc tym razem postanowiłem, że wyprawa musi spełniać kilka podstawowych warunków:
- czas wyprawy – 2 tygodnie
- miejsce musi być na uboczu, bez zgiełku i hałasu – warunek podstawowy
- z założenia miejsce wędkowania miało być jeziorem, do dyspozycji miała być łódź wiosłowa, odległość kwatery od jeziora max 100 m,
- kwatera powinna spełniać podstawowe warunki sanitarno higieniczne i możliwość przygotowywania własnych posiłków
- zawartość gatunkowa i gabaryty ryb w jeziorze nie grają roli
- odległość łowiska nie gra roli
- w bliskiej okolicy powinny być lasy, najlepiej grzybne.

Jak znaleźć takie miejsce?
Ja spróbowałem za pomocy internetowej mapy – założyłem, że odosobnione miejsce najprawdopodobniej będzie kdzieś w poblizu północnej lub wschodniej granicy Polski. Posuwając się po granicy od Bałtyku na wschód natrafiłem w samym prawym górnym rogu Polski na jezioro Bałędź. W wyszukiwarce znalazłem jedyną kwaterę na jeziorze, wg opisu spełniała warunki. Później już tylko telefoniczne zamówienie, termin był jasny od początku – po doświadczeniach z wcześniejszych wypraw – byle nie przez wakacje a więc pierwsze dwa tygodnie we wrześniu.
Nadszedł czas wyjazdu i próba naładowania ekwipunku do naszego samochodziku, który ma pojemność bagaznika 220 l. Kiedy porównałem na oko stertę ekwipunku nie z bagaznikiem, ale z całym samochodem, to nie mogłem się zdecydować, który jest większy. Na szczęście nasz samochód ma możliwość wyjęcia tylnych siedzeń i po pewnej redukcji ekwipunku jakoś wszystko załadowaliśmy i wyruszyliśmy w drogę. Byl piątek 8.00 rano. Trasa układała się niemal po linii prostej a więc:
Przejście graniczne Český Těšín – Cieszyn – Bielsko-Biała – Aglomeracja Katowicka – Częstochowa (korki) – Tomaszów Mazowiecki – objazd pod Warszawą przez Rawę Mazowiecką – Grójec – Górę Kalwarię (tu przejazd przez Wisłę) – Mińsk Mazowiecki (korki) – Łochów (korki) - Brok – przejazd przez Bug - godz. 16.00 (tu zatrzymaliśmy się na nocleg). Rano wyjazd o godz. 8.00 i dalej przez Ostrów Mazowiecką – Łomżę – Augustów - tu niemal 40 km prostej jak z bicza strzelił drogi przez Puszczę Augustowską w kierunku na Giby i przyjazd do Sejn około godz. 12.30. Przejechaliśmy ogółem 725 km. W Sejnach podejmuje nas sympatyczny gospodarz kwatery pan Janek. Okazuje się, że jest zarazem dzierżawcą jeziora, więc zezwolenie na wędkowanie mamy załatwione od ręki. Jedziemy za jego samochodem i po mniej więcej pół godzinie jazdy przez kilka wiosek jesteśmy na miejscu.
Kwatera nasza znajduje się w wiosce Podlaski, która jest prostu luźnym skupiskiem gospodarstw rozsianych pośród łąk i pól uprawnych. Kiedy pan Janek zaprowadzil nas nad jezioro, to stanęliśmy w niemym zdumieniu: Jezioro jak wyjęte z moich marzeń – nieruchoma tafla okolona szuwarami, w tle nie kończące się lasy, pomost, łódka zacumowana u brzegu i ... nic i nikt, jak szeroko okiem sięgnąć, słowem wymarzone miejsce na spędzenie dwóch tygodni z wędką w ręku.














Widok na jezioro z pomostem i łodzią, na drugim brzegu litewskie lasy.


Kilka danych o jeziorze Bałędź:
Powierzchnia okolo 53 ha, z tego okolo 35 ha w Polsce, gł. maks. 23 m, jezioro sielawowe, ryby: szczupak, sielawa, okoń, lin, krasnopióra, płotka, woda b. czysta.



Kwatera to nowy piętrowy murowany domek z poddaszem w odledłości około 80 m od jeziora, w domku trzy samodzielne pokoje z łazienką i ubikacją, TV, wspólna kuchenka na korytarzu – to na poddaszu, na parterze dwa samodzielne pokoje z łazienką i ubikacją, TV, dodatkowo jadalnia z kuchnią, TV, przy domku taras. Działka z domkiem bezpośrednio graniczy z Litwą! Granica dalej biegnie środkiem jeziora, ale to żaden problem, pan Janek załatwil nam także pozwolenie na wędkowanie po litewskiej części jeziora a więc pełny luksus.

















Domek nad jeziorem

Po wypakowaniu podstawowych rzeczy i zakwaterowaniu szybko popędzilem na pomost ze spiningiem, z drzącymi rękami zarzucilem i...

cdn.

Potok

niedziela, 23 stycznia 2011

Żyłka wędkarska

Żyłka wędkarska dla początkujących

Autorem artykułu jest Anna Jesienna



Łowienie ryb nigdy mnie szczególnie nie pociągało i śmiałem się z tych, którzy nazywali tę (bez)czynność dyscypliną sportu. Kolega poprosił mnie jednak kiedyś o pomoc w doborze żyłki. Dobry kumpel, nie chciałem odmawiać, bo często mi pomagał przy naszym wiekowym volkswagenie.

Zanim ruszyliśmy na poszukiwania, postanowiłem poczytać trochę na ten temat, żeby wiedzieć przynajmniej, o co pytać w sklepach wędkarskich.

Każdy szanujący się wędkarz dobiera akcesoria do rodzaju prowadzonego połowu. Także żyłka musi być do niego dostosowana. Do wyboru mamy zatem żyłki clear – przezroczyste, dalej – ciemnoszare, brązowe lub zielone. Te ostatnie, ze względu na barwę przypominającą wodorosty, dobrze jest wykorzystywać do połowu w zarośniętych zbiornikach. Jeśli woda jest (w miarę) czysta, wystarczy nam żyłka clear. Będzie niewidoczna dla mieszkańców wodnych toni.

Jeśli zamierzamy łowić na feedera, najlepiej będzie użyć żyłki brązowej, jak najbardziej przypominającej barwą dno zbiornika, na którym znajdzie się nasza przynęta. Połączenie koszyczka zanętowego z naszą wędką stanie się wówczas niezauważalne. Jak się dowiedziałem, w tej sytuacji warto wybierać żyłki o podwyższonej rozciągliwości.

Zainteresowały mnie żyłki w kolorze jaskrawożółtym. Nie bardzo rozumiałem, dlaczego podczas łowienia na morzu obowiązują inne prawa, a dokładniej: dlaczego żyłka w tym przypadku nie powinna mieć barwy zbliżonej do otoczenia wodnego. Zostawiłem sobie ten temat na rozmowę z kolegą – wędkarzem i postanowiłem jeszcze poczytać na temat stopni gładkości poszczególnych rodzajów żyłki. Muszę przyznać, że ta lektura zmieniła nieco moje wyobrażenie wędkarzy jako „facetów moczących kije”. Nie sądziłem, że ta prosta - jak sądziłem - czynność wymagać może tyle przygotowań i przemyślanych zakupów. Koledze chętnie pomogę, ale sam na razie do tego grona nie dołączę. Chyba że ktoś mnie zaprosi na połów na morzu...

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

czwartek, 20 stycznia 2011

Okoń na spinning

Sandacz jesienią – im zimniej, tym lżejszy zestaw

Gdzie szukać sandacza o tej porze roku i jakie zestawy stosować, to z pewnością pytanie, które nurtuje niejednego wędkarza. To, co udało mi się zaobserwować wśród innych wędkarzy, a co jest niestety podstawowym błędem przy łowieniu sandacza jesienią, to stosowanie zbyt ciężkich zestawów…

Gdzie szukać sandacza o tej porze roku i jakie zestawy stosować, to z pewnością pytanie, które nurtuje niejednego wędkarza. To, co udało mi się zaobserwować wśród innych wędkarzy, a co jest niestety podstawowym błędem przy łowieniu sandacza jesienią, to stosowanie zbyt ciężkich zestawów…



Gros wędkarzy wychodzi z niesłusznego założenia, że im późniejsza i zimniejsza pora, tym należy stosować „grubszy” zestaw. Wędka z ciężarem wyrzutu 40-50 g, do tego plecionka 10-12 kg, tymczasem, jak sam przekonałem się wielokrotnie, lepiej sprawdzają się lekkie zestawy – ciężar wyrzutu do 18 g, plecionka 3 kg, główka 10-15 g, wędka 2,10-2,40 m. Przynęty które otrzymamy w każdym sklepie wędkarskim - gumy średniej wielkości, jakieś 5-7 cm. Można z całą pewnością powiedzieć, że im później i zimniej, tym powinniśmy łowić delikatniej. Sam łowię tym sposobem, przekonałem do niego kolegów i osiągamy dzięki temu całkiem dobre efekty.



Potężne ryby można złowić naprawdę lekkimi zestawami, bo najbardziej liczy się umiejętność obchodzenia się z nią. I nie bójcie się, jeśli przy okazji weźmie sum – sam złowiłem ponad 60-kilogramowego na plecionkę 10 kg, co prawda zajęło mi to trochę czasu, ale się udało. Trzeba w takich sytuacjach kontrolować siebie, a nie rybę, bo wiadomo, że przez pierwszą godzinę nic nie zdziałamy. Liczy się cierpliwość.



Gdzie powinniśmy szukać sandacza o tej porze roku? Zdecydowanie głębiej, w przygłębieniach do 12 m. W ciepłe dni, jak ostatnio, sandacze często biorą już na głębokości 6-8 m, raczej przy spadach, pofałdowaniach. Np. nad Zegrzem, gdzie zdarza mi się często łowić, sprawdzone teraz sandaczowe miejscówki, to rejony przy starym korycie Narwii, lewa i prawa burta starego koryta rzeki – miejscowi wędkarze z pewnością wiedzą, o który rejon mi chodzi. Rzuty powinniśmy wykonywać wzdłuż burt, na głębokości 4-6 m, a łódź kotwiczymy na dole i prowadzimy przynętę z góry na dół. Warto celować również w różnego rodzaju krzaki, korzenie, nierówne, muliste dno, wszelkiego rodzaju przeszkody.



Inne sprawdzone miejscówki na tym łowisku, to rejon restauracji Białobrzegi, okolice hotelu, tzw. wyspa elektryczna oraz okolice zapory – idealne rejony z urozmaiconym dnem głębokości ok. 10 m. Warto sprawdzić i to już teraz, od 1 listopada strefa od mostu do 32 km, czyli okolic dzikiej plaży w Nieporęcie, będzie bowiem wyłączona z wędkowania ze względu na zimowanie ryb, a w szczególności sumów.

--
Stopka

Złota Rybka Wędkarski sklep internetowy 


Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

Opad i sandacz

Opad i sandacz

Autorem artykułu jest meps



Jak skutecznie łowić sandacza pomimo że jest to ryba dość trudna do złowienia. Odpowiedź jest prosta opad,technika trudna ale możliwa do do opanowania.


Opad to dość trudna technika gdyż wymaga od wędkarza ciągłej koncentracji i umiejętności (ryby nie wybaczają bylejakości szczególnie sandacz). Nie mniej można ją opanować i łowić z dobrym skutkiem. Przejdźmy zatem do technik:

1-opad klasyczny-wyrzut, blokada linki tuż przed wpadnięciem do wody, wybranie ewentualnego luzu i opad do dna. Kij trzymamy na wysokości wzroku następnie wykonujemy podbicie kołowrotkiem lub kijem i kołowrotkiem w zależności od łowiska (na rzekach ze średnim uciągiem wystarczy sam kołowrotek) i opad. Czynność tą powtarzamy aż do wyjęcia gumy, cały czas pamiętając by nie zostawiać luzu na lince (umownie plecionka lub żyłka). Podbijając można trochę pokombinować tzn. poderwać gumę gwałtowniej lub lżej. Można unieść ją wyżej i wydłużyć opad lub stosować krótki i agresywny opad, robiąc tzw. burzę na dnie. Stosując tą technikę można wymyślić cały arsenał sztuczek bo nigdy nie wiadomo co akurat może zadziałać zresztą większość wędkarzy ma swoje patenty, ale to wszystko zależne jest od pomyślunku i wyobraźni każdego z nas. Trzeba jednak pamiętać że kwintesencją tej techniki jest dobór odpowiedniej gramatury główki jigowej a na to nie ma na to gotowego przepisu ważne jest jednak by mieć dobry kontakt z przynętą. Podczas wędkowania warto co jakiś czas zmieniać główkę na inną o innej gramaturze (nie gumę tylko główkę).

2-szorowanie dna-Jest to bardzo prosta metoda nie mniej często bardzo skuteczna. Wykonujemy wyrzut i pozwalamy na opad (jak wyżej). Mając przynętę na dnie nie podbijamy jej tylko podciągamy ją do siebie kijem natychmiastowo wybierając luz. Tu też mamy pole do popisu naszej wyobraźni. Można podszarpywać gumę do siebie krótko i agresywnie imitując spłoszonego kiełbia, można przeciągać przynętę bardziej dostojnie lub wykonywać skoki dłuższe lub krótsze w zależności na co będzie chciał nasz drapieżnik zareagować.

3-piła-Jest to technika opadowa do łowienia ryb żerujących w toni. Stosuję ją często przy połowach nocnych. lecz nie tylko, świetnie się sprawdza w dzień na okoniu,dawno temu zauważyłem że często okonie te przez duże O żerują w toni a przy dnie siedzą pizdrygały (te mniejsze).Piła wygląda jak klasyczny opad, różni się jedynie tym że nie pozwalamy przynęcie opaść na dno,po prostu podrywamy przynętę tuż nad dnem wynosimy ją do góry i pozwalamy na opad. Przynęta w toni rysuje zęby piły. Tak jak w każdej innej technice jakie to będą zęby zależy tylko i wyłącznie od łowiącego, jego pomysłowości i wyobraźni.

---

meps


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Okoń z lodowej dziurki

Wędkarstwo - Łowienie pod lodem

Metoda łowienia z pod lodu przywędrowała do Polski z Rosji i szybko znalazła swoich zapaleńców.

Wędkarstwo podlodowe



Ponieważ łowi się siedząc lub stojąc dokładnie nad wyciętym otworem w lodzie, zbędne, a czasem wręcz niewskazane jest długie wędzisko. Stąd wędeczki podlodowe miewają wymiar raczej symboliczny bardzo mały. W użyciu są trzy główne metody: Spławikowa, na mormyszkę oraz błystki podlodowe.



Metoda spławikowa niewiele różni się od łowienia zwykłego, a na przynętę używa się najczęściej larw ochotki lub czerwonych robaków.



Mormyszka to typowo rosyjska metoda połowu. Ołowiana imitacja tego skorupiaka dennego stanowi przynętę której nie oprze się duży okoń. Często "doatrakcyjnia" się ją nakładając na haczyk larwę ochotki lub inną przynętę naturalną czy kolorowe gumki. Wprawia się ją w drgania przez odpowiednie poruszanie wędziskiem. Pomocna bywa przy tym elastyczna końcówka , zwana kiwokiem, a służąca zarazem jako sygnalizator brań, czasem też jako przelotka.



Błystki podlodowe maja rożne kształty. Łowienie polega na opuszczaniu i unoszeniu przynęty, a także nadawaniu jej najrozmaitszych innych ruchów, na ile ciasnota przerębla pozwala. "Brania odczuwa się ręką".



Kto lubi łowić w mroźną pogodę polecam te metody połowu, ale pamiętajcie że wejść można na lód gdy jego grubość wynosi minimum 10 cm. A jeżeli jest to możliwe to zabezpieczmy się sznurem asekuracyjnym lub innymi akcesoriami które można nabyć w sklepach wędkarskich.

--
Stopka

Jest możliwość podzielenia się swoimi informacjami i ciekawymi przygodami na forum wędkarskiego sklepu internetowego ZłotaRybka.



SERDECZNIE ZAPRASZAMY

Zespół ZłotaRybka

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.